wtorek, 12 lipca 2011

Muzyka sfer


Muzyka sfer

Hej! Otwórz oczy!! Śniło ci się coś złego?! Przestrzeń, która się zwęża? Czas, który się wymyka?... Śniła ci się rzeczywistość! Zetrę ci z oczu ten zły sen... Zapomnij. Teraz możesz być, kim zechcesz.

Chodź, namalujemy siebie nawzajem. Namalujemy się winem i dymem z konopi, namalujemy się tańcem i światłem. Powiedzmy: będziesz uśpionym miastem, a ja świtem, który je otula. Będziesz Śpiewającym Ogrodem, a ja wiatrem, który go pieści. Będziesz roześmianą gwiazdą, a ja wściekłym wieczornym niebem. Namalujmy siebie...

...eteryczną biżuterię czakramów, siedem uskrzydlonych dusz, błękitne muszle rąk... drapieżne motyle i rogate smoki...
...uśmiechy pulsujące blaskiem, spojrzenia iskrzące brokatem... miękkie, kocie ruchy bioder, słodkie, błogie ruchy bioder... giętkie, miękkie skręty ramion i nóg... miękkie basowe bity...
...białe ścieżki przez ultrafioletowe noce... czerwone ściany i pokoje luster... obłe odbicia neonów w szybach samochodów... ziemia leniwie pieprzy się z niebem, nagle z komina wytryska biały dym: ofiara została przyjęta...

Gwiazdy nie słuchają dyrygentów. Mkną przez kosmos, zasłuchane jedynie w muzykę swoich sfer, dopóki nie zderzą się z inną gwiazdą. Zderzenie światów, spotkanie światów. Odległe zachody słońca, palmy, tropikalne wiatry. Przyszedłeś przed chwilą. Kim byłeś? Zapomnij. Teraz możesz być, kim zechcesz. Namaluj siebie od nowa.

Ale nie zostawaj tutaj. Idź dalej. Wymiana została dokonana, jesteś bogatszy o radość. Niech Ogród śpiewa własne sny. A kolory niech wirują, aż wreszcie znikną w bieli, która nie istnieje. I zostanie nieśmiertelne pragnienie życia.

* * *