Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 września 2010

dawna akcja


vimeo.com
Performance MALGA KUBIAK Psychol Test at M25 PRIDE NIGHT with Ula Duda, Rafal Nowakowski & Thomas Smith Audio/music DJ MARTINEZ Warsaw 2008

* * *

piątek, 12 lutego 2010

Rozbite lustro




Monika Skierś "Self pieces"
performance, CBA, 03.02.2010 (foto: NN)

List z bieguna północnego

Wszystkie kolory znikają w bieli.
Z bieli wyłaniają się wszystkie kolory.
W tym zamglonym pulsującym punkcie,
Ponad białą przestrzenią rozkwitają
tęczowe zorze możliwych przyszłości.
Kocham Życie! Jego gwar, Jego barwność,
wszystkie Jego zapachy i smaki!
Uwielbiam wsłuchiwać się w Jego głosy!
Uwielbiam się w Nim zatracić!

Podążam za twoimi krokami,
Niepowtarzalna tancerko! Jakżeś piękna!
Stajesz się, zjawiasz, odbierasz oddech,
Nieobliczalna, niepojęta, niepowstrzymana,
Stajesz się. Wibrujesz. Nieoczekiwanym krokiem
przebiegasz gąszcz wrażeń.
Za twoimi nieoczekiwanymi krokami
podążam przez gąszcz wrażeń.
Chciałbym pójść za tobą tak daleko,
aby zgubić drogę do siebie.
Chciałbym wejść w ciebie tak głęboko,
aby zapomnieć o sobie.
Chcę. Zniknąć.
Chodząca sprzeczność.
Podążanie. Pożądanie.

* * *

sobota, 23 stycznia 2010

Słowo - element twórczy, 23.01.10


Mieszane uczucia to najlepsze i najtrafniejsze wyrażenie, które określa moje doznania nie tylko z tego wieczora, ale z całej mojej teraźniejszości.
W suterenie Moniki, w popielato-miodowym półmroku zebrało się jak zwykle (dla mnie to już 3 wieczór) artystowskie środowisko dziwaków, neurotyków i pijaków. Osobiście trudno było mi nawiązać kontakt z kimkolwiek - kompletnie inna płaszczyzna doświadczeń, potrzeb i dążeń. Zastosowałem strategię mimikry i przylepiając do twarzy pół-uśmiech, usiłowałem wtopić się w podpity tłumek, nie angażując się zbytnio w żadną relację.
Koncert nie udał się tak, jak nasze najlepsze gigi. Każdy miał własne nagłośnienie, więc graliśmy jakby obok siebie - co było słychać. Jednak duet dwóch saksofonów (Faja podłączył się z ciemnego rogu) miał wspaniałe momenty. Jak również dialog saksofonu z klawiszami był dość ciekawy. Daliśmy próbkę naszych zdolności, niestety, w tym dość marnym nagłośnieniu, powstałe struktury muzyczne po prostu nie miały głębi. Nasze dźwięki rozchodziły się w różnych kierunkach, co w sumie jest bardzo dobrym objawem, jednak dla publiczności było pewnie mało ciekawe. W sumie momentami udawało nam się zrealizować zasadę Ornette'a Colemana mówiącą, że "każdy muzyk w zespole powinien grać w opozycji do pozostałych".
Opowiadanie "Enneada" Tymoteusza Onyszkiewicza było dość ciekawe, jeśli ktoś poważa tak rodzaj sztuki - z założenia metafizycznej i symbolicznej. Dla osób postronnych i laików jest to co najwyżej dość barokowa fabularyzacja egipskich mitów. Dla wtajemniczonych, opisana dość linearną narracją historia powstania dziewięciu egipskich "bóstw-założycieli". O ile zrozumiałem, to proces wyłaniania się z chaosu sprzecznych tendencji - jednostkowej, auto-kreatywnej świadomości, której siła pozostaje jednak głównie w potencjalności. Co do szczegółów, nie jestem pewien, bo ciągle ktoś mi brzęczał do ucha i nie mogłem się skupić.
Filmy, jak to filmy, wyrafinowana animacja i dość cienka fabuła. W sam raz na taki nieformalny pokaz. Animacje Alka Wasilewskiego są tutaj: http://werehouse.net/
Co do samej imprezy, wspominam ją jak przez mgłę. Siedzieliśmy do rana, wsiąkałem coraz bardziej, brakowało mi punktu oparcia, od którego mógłbym się odbić. Granatowo-szara magma zgęstniałego powietrza, oblana żółtawym woskiem. Nad ranem świadomość rozpłynęła się w pastelowych smugach czasu, w gęstniejącej, stężałej krwi.

* * *

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Tranzyt Jam Session, 13.12.09


IN MEMORY OF JERZY CZURAJ
Muzyka i film na Dworcu Centralnym

Niedziela 13.12.2009

godz.19.30:
"TWARDOŚĆ PRZESTRZENI"
Film o twórczości Jerzego Czuraja
realizacja: Marcin Kossowski

godz. 20.00:
amok & eRefeN
Tranzyt Session: Passengers

* * *

W zakamarkach aluminiowego, ażurowego odwłoka Centralki, w miejscu niemal tajnym, do którego trzeba kluczyć jak do wnętrza ślimaczej muszli, STEP założył nową galerię. Dawny bar na antresoli, między nieczynną ubikacją a nieczynnymi kasami przedsprzedaży, w zapomnianym zaułku, długie, przeszklone pomieszczenie, wychodzące na taras ponad parkingiem.
Od wejścia rzucają się w oczy duże, kwadratowe obrazy wykonane z rozmontowanej broni: pistoletów, rewolwerów, karabinów. Z metalowych części powstały abstrakcyjne kompozycje przypominające jakieś śmiertelnie groźne skrzydła, czy zabójcze metalowe wachlarze. Monika poczuła wobec nich dreszcz przestrachu.
Zagraliśmy z Amokiem dwie długie suity - jedną pod fotografie obrazów Jerzego Czuraja, drugą do filmu o J.C.
Płynne pogłosy przeszły łagodnie w delikatnie dubowy rytm, z brylującą ponad nim gitarą Andrzeja i moimi rytmicznymi, transowymi klawiszami. W pewnym momencie rytm wyznaczała melodia sampli - gitary basowej i głosu, tworząc niemal niesłyszalne, ale nieodzowne "skaczące" tło. Do tego nieregularne riffy Andrzeja.
Druga suita była już bardziej poważna. Powtarzające się pojedyncze akordy klawiszy, wyznaczały transową, skoczną "melodyjkę" - jak nazwał to Andrzej, a pod nią pulsowała stopa i talerze. Do tego nieregularne, drapieżne i dynamiczne dźwięki gitary Amoka (tzn. gitara należy do Jackowskiego, przez rok z nami grała, teraz Turczynowicz musi ją oddać), które wstrzeliwały się na wyższy poziom, nie pozwalały nam ugrzęznąć w "miękkich" brzmieniach acid jazzu. Koniec był zaskakujący dla mnie samego. Płynne, "rozespane", liryczne dźwiękowe pejzaże zamieniły się w drapieżny, pełen niepokoju lot. Pół godziny ukojenia i potem minuta niepokojących, szarpiących dźwięków, z których wyłaniały się mechaniczne sygnały, jakby aparatury medycznej.
Przyszło kilka osób, dość wytrawnych słuchaczy. Czuli się dobrze, wyczuwałem ich uwagę, w pewnym momencie spojrzałem w bok i zobaczyłem nieznanego faceta, który najpierw spoglądał na mnie ze zdziwieniem, a potem siedział z zamkniętymi oczami, i wcale nie spał. Znowu udało nam
się kogoś porwać...
Ja sam, jak zwykle potem, czułem się bezsilny, bezbronny i wyczerpany - jak prawdziwe medium.

* * *

fragmenty sesji tutaj:
Tranzyt Session 13.13.09

* * *

sobota, 7 listopada 2009

Pink Jupe

pink jupe by malga kubiak at jadlodajnia filozoficzna 2003

http://www.vimeo.com/7465157

poniedziałek, 5 października 2009

Różnica

miało być

RÓŻNICA
STANOWI
SIĘ SAMA

może będzie

* * *

czwartek, 10 września 2009

Manifestacje Poetyckie




Manifestacje Poetyckie
piątek 4.09.2009
kawiarnia Nowy Wspaniały Świat
ul. Nowy Świat 63

(foto: Kasia Damulewicz)

Wieczór na Folwarcznej 2



Wieczór na Folwarcznej 1



Uwaga, kongestia!
wieczór miejski na Folwarcznej
piątek, 28.08.2009
Praska Metta Artystyczna
ul. Folwarczna 3

(foto: Eliza Rudzińska)

sobota, 28 marca 2009

sobota, 21 marca 2009

piątek, 20 lutego 2009

Public Work.8. Mętniejąca Ikona

melancholia nowoczesności?
zapadanie w pamięć
mętniejąca ikona

* * *

niedziela, 28 grudnia 2008

Public Work.4


Post-pozytywizm w odmętach Wroniej, 2008

* * *

Public Work.3

Odrzucone propozycje, 2008

Zmiany adresu

W dzień pisze seriale dla telewizji, a nocami śnią mu się złowieszcze reklamy przyszłości:
"Nieomal idealna torebka plastykowa. Okno. Długa ulica. Odległe, przygnębiające przedmieścia.
Safety instructions, tender destructions, zaśpiewał głos z radia.
A ona właśnie przed chwilą wyszła oknem".

* * *

sobota, 27 grudnia 2008

Public Work.2


Safety instructions / Tender destructions, 2008

* * *

Public Work.1


Safety instructions / Tender destructions, 2008
(Zmiana adresu)

* * *

środa, 3 grudnia 2008

"Bank" w Galerii Piksel.avi.

"Bank Nieśmiertelnych Widoków" w Galerii Piksel, 2.12.2008.
(movie: enea)

"Bank" w Galerii Piksel.foto.1



(foto: enea)

"Bank Nieśmiertelnych Widoków" w Galerii Piksel, 2.12.2008.

poniedziałek, 1 grudnia 2008

"Bank Nieśmiertelnych Widoków".2

(okładka oryginalna: enea)

Zapraszamy na wieczór autorski w stylu "dark future"

"Bank nieśmiertelnych widoków"

Fantastyczna suita miejska na gitarę, sekwenser i głos,
na motywach powieści "Rdza" Rafała Nowakowskiego.

(słuchowisko "na żywo" / koncert "spoken word")

Wykonawcy: eRefeN & Nut Cane (Frutti di Mare)
Oprawa wizualna: Enea

2 grudnia (wtorek) 2008 r. / g.19.00

galeria PIKSEL / ul. Noakowskiego 12 m. 43

wstęp wolny

-----
Fragmenty powieści możecie znaleźć na blogu (ten oraz nastepne posty):
http://z-dystansu-erefen.blogspot.com/2008/10/1-poranny-alert.html
-----

Po akcji zapraszamy na pokaz
cyklu awangardowej animacji francuskiej:
"Les Religions Sauvages"
http://www.lederniercri.org/shop/DVD.htm
kolektywu artystycznego Le Dernier Cri
http://www.lederniercri.org/DCflash/contenu.htm

poniedziałek, 6 października 2008

Alfred, Skafander patafizyczny - odcinek.1



W końcu stanął. Na skrawku ziemi niczyjej, przy rondzie Radosława, dokładnie naprzeciwko Centrum Handlowego Arkadia. „Alfred, skafander patafizyczny” znalazł się tam w sobotnią noc, 4. października 2008 r. Było ciepło i przejrzyście, w powietrzu rozchodził się przenikliwy zapach pierwszych zwiędłych liści.

Alfred nie jest rzeźbą. To ezoteryczna machina, służąca „deprywacji sensorycznej”, metafizyczna winda, umożliwiająca przenoszenie się pomiędzy poziomami świadomości.

W jaki sposób powstał? Pierwsza była koncepcja. Na wiosnę tego roku zostaliśmy zaproszeni do udziału w zbiorowej wystawie „Nierzeczywista rzeczywistość”. Wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze co, ale dobrze wiedzieliśmy j a k chcemy to zrobić. Nie pokazywać „nierzeczywistej rzeczywistości”, ale umożliwić jej zobaczenie. Nie popisywać się własną wyjątkowością, ale pozwolić innym odczuć ją u siebie. Nie tworzyć nowych przedmiotów, ale aranżować nowe sytuacje. Usunąć w cień siebie jako wy-twórców, a jednak wskazać na jednoznaczny i jednostkowy kontekst. Odwołać się do jakiejś postaci historycznej? W tej sytuacji jedyna osoba wydawała się odpowiednia.

„Alfred Henry Marie Jarry (ur. 8 września 1873 w Laval, zm.1 listopada 1907 w Paryżu) – francuski dramaturg, powieściopisarz i poeta. Ekscentryk, zapalony cyklista, bohater setek anegdot, głośna postać paryskiej bohemy przełomu wieków. Jako poważny twórca odkryty dopiero przez surrealistów. Zmarł z powodu gruźlicy i alkoholizmu. Znany głównie jako autor farsy „Ubu Król czyli Polacy”, której wystawienie wywołało skandal i uważane jest za antycypację teatru absurdu. Napisał też cykl sztuk o strasznym mieszczuchu imieniem Ubu, misterium „Cezar-Antychryst”, opowiadania „Odwiedziny Amora”, powieści: „Dni i noce”, „Czyny i myśli doktora Faustrolla, patafizyka” (1911), „Nadsamiec”, „Miłość absolutna”, „Dragonka” oraz setki felietonów. Stworzył nową dziedzinę nauki – p a t a f i z y k ę (fr. la ’Pataphysique). Na wpół żartobliwe badania najdrobniejszych aspektów jego dzieła prowadzi założone w 1948 roku Collège de 'Pataphysique, skupiające wielu awangardowych artystów z całego świata”.
(Za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_Jarry)

Alfred Jarry był ucieleśnieniem modernistycznego toposu artysty. Tworzył na przekór życiu, tworzył życie, w końcu stworzył też nowego siebie, a nawet nową naukę, która tłumaczyła świat wedle reguł n i e p r a w d o p o d o b i e ń s t w a. Czy ktoś inny, bardziej niż on, nadaje się na patrona „nierzeczywistej rzeczywistości”?