środa, 26 listopada 2008

The Residents: "Bunny Boy"




The Residents: "Bunny Boy" Tour
26 listopada 2008 r. / "Stodoła" / ul. Batorego 10 / Warszawa

"Bunny Boy" w "Stodole" - czy to nie znaczące?
Cóż, w sytuacji, gdy wszystko jest niejasne, wszystko jest również znaczące.
I tak Mieszkańcy, Mistrzowie Kamuflażu i Odkrywcy Drugiego Dna powinni być tego świadomi.
A przynajmniej taką strategię obrali, która zakłada świadomość podobnych koincydencji.

* * *

I rzeczywiście skojarzenia rozsiewają się obficie. Wciągani jesteśmy, w historię tak ogólną, tak intymną, że może należeć do każdego. Facet ma brata, jego brat zaginął. Kiedy pojechał na wyspę Patmos. On był razem z nim. A teraz nie ma jego brata. On z nim był. Zabił go? Czy może jego brata w ogóle nie było? Historia zmarnowanego pokolenia Amerykanów, którzy "gdzieś w Grecji" zabili swojego lepszego brata? Ale niestety chyba nigdy go nawet nie mieli. I teraz chcą uratować świat. Choć chyba już na to za późno, jeśli liczyć ich wiek.
The Residents, ten legendarny zespoł, który stworzył to wszystko, stał jakby na marginesie opowieści, na prawo teatralnej sceny. Ubrani na czarno z lampkami na skroniach, grali jak prawdziwe podziemne gwiazdy muzyki z lat 70., czasem porąbaną wersję rocka symfonicznego, czasem poważnie skwaszoną nową falę, czasem normalny trans. Czworo muzyków tworzyło wspaniałe wszechświaty dźwiękowe, drapieżne, transowe, perfekcyjnie zsynchornizowane ze światłami, które autentycznie zmieniały percepcję (np. szybko pulsujące niebieskie z czerwonym).
I tak synchronizowały się jakoś wszystkie historie z życia. Kolega w Grecji był niedawno, każdy otrzymuje jakieś niepokojące meile. I na wszystkim kładzie się cień groteskowej trwogi.

* * *

Brak komentarzy: