wtorek, 18 sierpnia 2009

Gong

mosiężny gong wieczora zapowiada
wyczerpanie dnia i przypływ nocy.
er (jakby stoczył się z samego szczytu wzgórza
przywiązany do obręczy płonącego koła),
er podniósł się zza biurka
i zanurzył w rozcieńczoną rtęcią tęczę ulic,
popękany asfalt jak negatyw porysowanego lustra.

- możesz przejść na drugą stronę, duchu,
przez te szczeliny możesz teraz przejść na drugą stronę,
duchu z bliźniaczej wyspy.
a gdybyś znalazł się tutaj, zobaczyłbyś i usłyszałbyś
ten gong. mosiężny gong wieczora.
i wąchałbyś z nami ten dzień. i pił tę noc.

i jak er, kiedy podnosi się zza biurka,
patrzyłbyś teraz spod kaptura cienia
na horyzont cieniowany konturówką domów i drzew.
więcej domów niż drzew: mrużą oczy rozbłyszczają oczy
mrużą oczy rozbłyszczają oczy mrużą oczy,
powieki ulicy zaciskają się wokół BŁękitNej Przestrzeni,
aż ostatni skrawek nieba wilgotnieje od światła.
spopielone pragnienia, strzępki sekretów i próśb
osypują się na stoiska sprzedawców gdzie zegarek wybiera
ręka w przeciwsłonecznych okularach odbicie telefonu w tle
samochody rozwiewające uśmiech zza szyby
czy ten ktoś uśmiecha się do mnie?
kto podniesie leżącą na ziemi ulotkę?
kto dostanie zaproszenie na bankiet?
bo zapowiada się dziś wielki bankiet
w Cristal Palace, tym nowym wieżowcu,
i całe miasto tam idzie, koniecznie trzeba tam pójść,
chodźmy wszyscy na otwarcie Cristal Palace,
pójdźmy tam wszyscy,
może poznamy kogoś nowego,
szum rozsuwanych drzwi i...

* * *

Brak komentarzy: