wtorek, 18 sierpnia 2009

Noc

w niemym świetle ulicznych latarni majaczą cienie samotności,
w wirze podartych gazet chroboczą cienie zdarzeń,
w pętlach linii telefonicznych dygoczą cienie emocji.
a teraz za wszystkie skradzione uniesienia poranków
demony poranka otwierają labirynt,
za wszystkie godziny dnia ciążące u nóg i na karku
demony popołudnia zamykają pustynię,
a za wszystkie złudne wieczory spadające na głowę
demony wieczora wzniecają próżne wiatry nocy,
poprzez szerokie aleje i obskurne zaułki
kołując galopują spiralnie w dół,
jakby zbiegały z krawędzi na samo dno
na dno zgniłozielonego kielicha,
a er podąża za nimi, z zamglonymi oczami
w ociężałość, senność, zapomnienie...

* * *

Brak komentarzy: