niedziela, 14 grudnia 2008

Obudź się, Awangardo!


Hector Zazou, Bony Bekaye: "Noir et Blanc", 1983
Ti-Coco, Toto Bissainthe: "Ti-Coco/Toto Bissainthe", 1999

Gniewny i ironiczny głos ponad nerwowym bitem z dziką gitarą i saksofonem. Hector Zazou, francuski kompozytor algierskiego pochodzenia, oraz Bony Bikaye, wokalista z Zairu, w projekcie, w którym wystepowali również Fred Frith i Mark Hollander, a za rytmy odpowiadał, jak sądzę, R-5 Human Composer.

Musi być coś, co "odstaje" od głównego nurtu, nieprzerwanie.
Te akurat rzeczy wyglądają najlepiej tylko widziane kątem oka.
Na przykład niedziela rano, gapisz się przez okno, a na podwórku wiatr targa po asfalcie srebrnym pudełkiem po butach. Nie, to pudełko po jakiejś części komputerowej. Coś w tylu Gibsona.
Krótkie spięcie.
Reszta obraca się prędzej czy później w swoje przeciwieństwo.
Ironiczny? Raczej cierpki głos tego Bony Bikaye.

A potem i tak pokrywa wszystko głos skrzeczącego jak kogut Ti-Coco, na płycie "Ti-Coco/Toto Bissainthe" z 1999.
Długie zaśpiewy jego i zespołu, ze skocznym akordeonem (ktoś przytupuje obcasem chmurach w beżowego pyłu), na swój sposób swingującym.

Czy na asfalcie obok srebrnego pudełka leży fioletowa myszka komputerowa, z urwanym kablem? Głos skrzeczącego jak kogut (ktoś przytupuje obcasem chmurach w beżowego pyłu).

W przerwach przedziera się zblazowany kosmiczny dancing: Sun Ra.

* * *

Ciekawe artykuły:
HECTOR ZAZOU 1948-2008
Toto (Marie Clotilde) Bissainthe 1934 - 1994

Brak komentarzy: