wtorek, 7 lipca 2009

Siostra Wściekłość

(fragment poematu "Lucifer")

ona uwielbia bawić się
nocą w ogrodzie
ona uwielbia rozrzucać
kamyki i koszmary

Chciałabym znać to słowo od którego można zacząć
prześlizgiwać się przez szczeliny
pod drzwiami Urzędu Kontroli.
chciałabym wyśliznąć się z łożyska
uścisków uśpionego starca,
wyśliznąć się za ogrodzenie bezwładnej nieobecności.
chciałabym wymknąć się na chwilę wytchnienia,
znaczyć międzygwiezdną symetrię ogrodu
włosami i zapachem wplątanymi w gałęzie,
gdy nikt tutaj jeszcze nie zna mojego imienia
(świece i lichtarze
lichtarze i ciemne korytarze
świece i obrączki).

Świst bata nocy: urzędnicy dnia klęczą,
na grzbietach obwożą lubieżny koszmar.
mogłabym teraz wykąpać się w fontannie:
kryształowy kwiat wodotrysku
w kamiennej obrączce cembrowiny
czarne lustro sadzawki,
skąpię się w swoim czarnym lśniącym odbiciu
(jak pocałunek szkarłatnych ust i czarnego lustra
lśniącego palca i szkarłatnych ust
czarnych ust i szkarłatnego lustra).

Spośród westchnień bezwolności i splotu obaw
wychodzę ociężała radością i bólem
brzemienna blaskiem nowego dnia
z waszych złych snów wynoszę ten płód.

* * *

(napisane raczej przed 2000 r.)

Brak komentarzy: